Walentynki już za rogiem. To święto miłości i zakochanych, ale i też bliskich sobie osób, podczas którego pary mogą poświecić sobie wyjątkowo więcej czasu i – dlaczego nie – zorganizować coś specjalnego, żeby jeszcze bardziej niż zwykle okazać miłość swojej Walentynce. Skąd wywodzi się to święto?

Romantyczna tradycja wywodzi się z Włoch. Nazwa święta pochodzi od chrześcijańskiego męczennika – świętego Valentino z Terni, patrona zakochanych, który został ścięty właśnie 14 lutego 273 n.e., dlatego w tym dniu obchodzone są Walentynki. Według legendy Walenty pochodził z zamożnej rodziny, potem nawrócił się na chrześcijaństwo i w wieku dwudziestu lat został mianowany przez papieża św. Felicjana w 197 roku n.e. pierwszym biskupem Terni (miasta znajdującego się w Umbrii).

Świętemu zostało przypisanych wiele cudów: niektórzy twierdzą, że Walenty został wezwany przez greckiego filozofa Cratona do Rzymu, aby ten spróbował wyleczyć chorego od lat syna Cerimona. Walenty ostatecznie zgodził się i uleczył syna filozofa w zamian za nawrócenie na chrześcijaństwo.

Według innej legendy, kiedy Serapia, narzeczona Rzymianina Sabina, zachorowała na niewyleczalną wtedy gruźlicę, Sabino poprosił Walentego, aby odprawił i pobłogosławił jego wesele z Serapią. Oboje zapadli w głęboki sen, dopóki nie odeszli, a Walenty, udzielając im ślubu, zyskał miano patrona zakochanych.

Inna legenda głosi, że Walenty został patronem zakochanych po tym, jak podarował pewnej młodej dziewczynie wystarczającą sumę pieniędzy na to, by ta mogła poślubić ukochanego.

Wedle innej historii Walenty był miłośnikiem ogrodnictwa i pewnego dnia zdarzyło mu się podarować jeden z licznych kwiatów ze swojego ogrodu pewnej parze. Kwiat ten zapewnił zakochanym tak silny i szczęśliwy związek, że od tego momentu prawie wszystkie pary prosiły Walentego o błogosławieństwo. Walenty rozdawał parom zakochanych róże z własnego ogrodu, stąd też może pochodzić tradycja robienia sobie nawzajem upominków.

Walenty został uwięziony przez Aureliusza, torturowany i na koniec ścięty 14 lutego 273 r. n.e. Dlaczego Walentynki wiążą się akurat z tym dniem?

W 496 n.e. Papież Gelasio I ustanowił święto, zastępując nim do tej pory obchodzone lupercalia, jedno z najstarszych pogańskich świąt płodności, które wywodzi się z rzymskiej tradycji.

Lupercalia były obchodzone od 13 do 15 lutego, ponieważ uważano, że luty to punkt kulminacyjny zimy, podczas którego wilki pożerały bydło. Święto obchodzono w grocie Lupercale, na wzgórzu Palatino, gdzie według legendy Romolo i Remo, założyciele Rzymu, dorastali, karmieni przez wilczyce.

Podczas lupercali byli czczeni Faun jako Lupercus, który bronił bydła przed atakami wilków, i Giunone, rzymska bogini małżeństwa, gdyż za panowania króla Romolo nastał długi okres bezpłodności wśród kobiet. Mężczyźni wraz z kobietami udali się wtedy do lasu, modląc się do Giunone, ta zaś ogłosiła, iż kobiety miały zostać naznaczone przez Fauna, więc Rzymianie złożyli kozła w ofierze i posiekali na kawałki jego skórę, po czym biczowali kobiety skrawkami koziej skóry po plecach i po kilka miesiącach te urodziły.

Wersji tej legendy jest wiele, większość przewiduje, że już po ceremonii składania kozła w ofierze grupa nagich mężczyzn (nagość miała symbolizować czystą seksualność), miała biegać wokół rzymskich wzgórz i biczować ziemię i kobiety, aby obie były płodne, jednak początkowa niewinna tradycja uderzenia płci żeńskiej w ręce bądź plecy, która miała na celu tak naprawdę sprawić, aby ziemia była jeszcze bardziej płodna, szybko przekształciła się w coś głównie seksualnego i nieprzyzwoitego.

Wraz z nadejściem chrześcijaństwa Kościół zaczął gardzić tym świętem i w 496 n.e. papież Gelasio I zmienił lupercalia na nowe chrześcijańskie święto, które nie miało na celu czcić pozbawionej romantyzmu i przepełnionym wyraźnymi odniesieniami do seksualności miłości, lecz które miało być dedykowane tej prawdziwej i czystej miłości.

Najważniejszym miejscem kultu św. Walentego jest oczywiście bazylika św. Walentego w Terni: co roku w niedzielę poprzedzającą dzień 14 lutego przybywają tam pary z całych Włoch, a nawet z całego świata, aby złożyć przyrzeczenie miłości lub aby świętować ważne dla nich rocznice, np. ślubu.

Niektóre miasta w Polce, min. Chełmno, Lublin i Kraków również posiadają relikwie św. Walentego i co roku 14 lutego są organizowane w tych miastach obchody ku czci patrona zakochanych.

Walentynki zyskały popularność w Polsce dopiero w latach 90. i tradycją stało się wręczanie sobie walentynek, czyli ozdobnych, najczęściej czerwonych karteczek w kształcie serca z miłym wpisem lub miłosnym wyznaniem, jeśli się ktoś odważy, bądź wierszem.

We Włoszech natomiast bardzo popularne są czekoladki Baci Perugina, w dosłownym tłumaczeniu „całusy”, a do czekoladki dołączony jest mały bilecik z cytatem przetłumaczonym na wiele języków. W okresie walentynek często pojawiają się nietuzinkowe smaki w edycji limitowanej, na przykład karmelowe lub truskawkowe i często do opakowań tych czekoladek dołączane są różne maskotki, kiedyś tylko misie, a teraz również pandy czy pieski. Oczywiście róże są obowiązkowe.

Niestety wśród młodych to święto traci na wartości, szczególne w przypadku singli, gdyż mało kto pamięta, że to święto powstało i dalej jest dla zakochanych, a niekoniecznie dla par. Chwyty marketingowe stawiają sprawę jasno: to dzień dla prawdziwych par i coraz więcej osób traci odwagę i chęć sprawiania radości koledze czy koleżance. Ważne jest też, aby pamiętać, że miłość do danej osoby okazuję się zawsze, a nie tylko w tym jedynym dniu w roku, choć w ten jeden jedyny dzień można pozwolić sobie na wyjątkowe chwile i wykazać się większą kreatywnością w dobrowolnym okazywaniu sobie nawzajem jeszcze bardziej tego wspaniałego uczucia.

Do tych, którzy już powoli tracą nadzieję na znalezienie miłości: wiecie, że miłość zapukała do moich drzwi w najmniej spodziewanym momencie, tuż po walentynkach? Ale to już inna historia.

 

Martina Chmielewska


Lubisz portal polonijny POLONIA TO MY? Dziękujemy!
Polub też nasz fanpage na Facebooku i udostępnij posty.
Powiedz o nas znajomym; jesteśmy też na Instagramie!